Irena Dobosiewicz

Początek książki pt. Przerwane Więzy.Książki którą naprawdę warto przeczytać i myślę, że nie tylko przeczytać, ale mieć ją w swej biblioteczce.

- Zobaczcie znów idzie ten pijak – wszystkie maleńkie główki jak na rozkaz odwróciły się do tyłu. A po chwili wszystkie z nich wlepione były w bliźniaczki. Zawstydzone spuściły główki i trzymając się za rączki szybko wstały i pobiegły z powrotem do domu i jak zwykle ukryły się w swym maleńkim pokoiku. Wstydziły się bardzo, a z oczu czarnych jak węgiel spływały łzy. Nim zdziwiona matka zdążyła o cokolwiek zapytać do mieszkania wtoczył się pijany ojciec.

- Dlaczego te małe bachory uciekają przede mną, przecież mogły bawić się dalej – bełkotał niewyraźnie – Zachowują się jak nienormalne, a może one są nienormalne, głupie bachory! Musisz z nimi iść do lekarza i gdzie do cholery jest obiad?! - ryknął.
- Wróciłeś wcześniej i obiad jeszcze niegotowy.
- Jak to niegotowy!! - wrzasnął jeszcze głośniej – kiedy wracam obiad ma być i już!!.
Wystraszone cichutko siedziały na tapczanie spoglądając w stronę drzwi. Dobrze już to znały i wiedziały co je teraz czeka.

Nie.

Tym razem nie wiedziały.
Tym razem było inaczej.
Ojciec nadal przeklinał i wyzywał.
- Leniwa dziwka!! To ja flaki sobie wypruwam byście miały co żreć, a ty mi mówisz, że nie ma obiadu!!

Co raz bardziej przerażone wpatrywały się w drzwi, chciały to mieć już za sobą. Wreszcie zataczając się wszedł do pokoju nerwowo poszukując je wzrokiem. Siedziały skulone, sparaliżowane strachem, kiedy je dojrzał roześmiał się rozsiewając wokół obrzydliwy odór alkoholu.
- Głupie wstrętne bachory! Przed własnym ojcem uciekacie?! Małe zdziry! Ojca należy szanować!! A nie się go bać, czyżbyście nie wiedziały o tym?!
Kiedy zbliżył się do tapczanu trzęsły się niczym osiki, czuły już na sobie wymierzone razy.
- Szanować!! - zawył raz jeszcze – i od dziś tak będzie !! Nauczę was tego! - i potężną dłonią z całej siły uderzył Małgosię, która z bólu wydobyła z siebie tak przerażliwy dźwięk, że sama się go przestraszyła.
- Czego tak wrzeszczysz?!! - chwycił ją unosząc wysoko nad tapczan po czym raptownie rzucił nią niczym manekinem. Jęknęła z bólu. Spojrzał na nią jakimś dziwnym zwierzęcym wzrokiem i szybkim ruchem zerwał z niej sukienkę. Po czym runął na nią swym wielkim cielskiem. Agatka zerwała się z tapczanu chcąc biec po matkę, zatrzymał ją krzyk siostry. Stanęła pośrodku pokoju błyskawicznie odwracając się. To co zobaczyła było aktem zgrozy, który prześladował ją we śnie do końca życia. Bezwiednie usiadła na podłodze i z szeroko otwartą buzią wpatrywała się w scenę na przeciw. Szeroko odrzucone na bok nóżki siostry, po których spływała krew początkowo fikały, ale po chwili opadły zwisając nieruchomo. A ojciec któremu spodnie opadły do kostek gołym tyłkiem raz zbliżał się do niej, a raz oddalał – tak jakby chciał się w nią wbić. Słyszała pojękiwania siostry, ale w końcu ucichły całkowicie. Ojciec wstał podciągnął spodnie i wyszedł, a ona siedziała nadal....    


Od 2 do 10000 znaków